Praca – Przekleństwo, Prawo czy Przywilej?

Wygnanie z Raju

Dobrze jeszcze pamiętamy biblijną opowieść o Wygnaniu z Raju, w której rozgniewany Bóg skazuje Adama i jego potomstwo na znojny trud, aby w pocie czoła zapewniali byt i zdobywali pożywienie. Przez wieki tak właśnie postrzegana była praca – oznaczała przymus dopust losu, męczący obowiązek, zniewolenie, katorgę – zaprzeczenie przyjemności i urody życia. Człowiek był skazany na pracę. Tylko uprzywilejowani mogli nie pracować.

Czytaj więcej

Siła marzenia

Wszystko zaczyna się od marzenia – oby tylko na nim się nie kończyło!

Być może tym właśnie człowiek różni się od zwierząt (niektórzy powiedzą: „od innych zwierząt”), że potrafi marzyć – kreować w wyobraźni coś, czego jeszcze nie ma, a co być by mogło. Z nadzieją, że będzie – i wtedy marzenie staje się pragnieniem. Pragnienie czasami może zmienić się w postanowienie, że to osiągnie. A wtedy marzenie czy też pragnienie przemienia się w cel.

dziewczyna na karuzeli

Odróżnijmy marzenia od mrzonek

Mrzonka to, coś, co z góry skazane jest na nierzeczywistość.

Mrzonką jest, gdy 50-letnia kobieta marzy o powrocie do sprawności fizycznej dwudziestolatki. Ale marzeniem – które może zrealizować – jest by do późnej starości cieszyć się zdrowiem, aktywnością fizyczną i dobrą figurą, pozostawać fit. Mrzonka to tzw. „marzenie ściętej głowy”. Nieraz oparte jest na nostalgii za tym, co już bezpowrotnie minęło. Mrzonka jest pasywna i usypiająca. Mrzonką jest, gdy dziewczyna śni o królewiczu z bajki (lub innym biznesmenie), który znajdzie ją w jej zakątku, odkryje, pokocha i uszczęśliwi.

Marzenie ma postać aktywną, łączy się z wyobrażeniem działania, przemiany, którą zawdzięczamy sobie. W przypadku naszej panienki, marzeniem może być taka wizja, w której to ona sama wyrusza na poszukiwanie, odkrywa przed sobą i innymi (w tym – przed królewiczem vel biznesmenem) to, co w niej warte odkrycia, pokochania i szczęścia.

kobieta poskramia dzikiego konia
girl trains the horse / summer

            Marzenie – wybiega w przyszłość, w twoją przyszłość i nikt, oprócz ciebie, nie jest w stanie zawyrokować, czy jest ono realistyczne (tj. możliwe do realizacji), czy nie. Tylko ty jesteś w stanie urzeczywistnić swoje marzenia. I tylko ty masz prawo je oceniać.

Nigdy, przenigdy nie pozwól innym cenzurować swoich marzeń!

Zwłaszcza, że żyjemy w epoce, kiedy ludzkość spełnia swe odwieczne marzenia. To, co niedawno jeszcze było science-fiction, staje się codziennością (loty międzykontynentalne, kontakty na odległość, in vitro, uśmierzanie bólu, usuwanie zmarszczek, implanty zębów, operacje na sercu i mózgu, sztuczne kończyny sterowane myślą… ).

Czy istnieją ograniczenia dla naszych marzeń?

Tak, myślę, że takim ograniczeniem, jest – lub powinna być – ich etyczność.

Czy realizacja tego marzenia przyniesie więcej dobra, czy zła? Czy „przy okazji” nie zniszczy czegoś ważnego, co już jest. Etyczność w postawie coachingowej łączy się z ekologicznością, która mówi: „Nie jesteś sam!” i ostrzega: „Niszcząc otoczenie, niszczysz poniekąd siebie”. Jest takie stare łacińskie powiedzenie, stosowane jako nakaz w medycynie, ale warte do zapamiętania i respektowania w każdej sytuacji, brzmi ono: „Primum non nocere”, czyli: jako pierwsze – nie szkodzić.

smutne oczy w pomalowanej twarzy

 A co, kiedy ktoś nie potrafi marzyć?

Kiedy ktoś nie potrafi marzyć, jego życie jest puste i bez smaku. Staje się obowiązkiem, ciężarem, bezsensem. Człowiek bez marzeń jest kaleką.

Nawet ludzi bardzo starzy czy śmiertelnie chorzy potrafią marzyć o przyszłości – dla najbliższych, dla siebie w innym wymiarze lub świecie, dla ludzkości…

Może powiesz, że tych marzeń nigdy już nie zrealizują?

Nie zgadzam się z tym. Samo marzenie potrafi mieć siłę sprawczą, można na przykład zarazić kogoś swoim marzeniem, można swoje marzenie zakomunikować, niech dalej działa za pośrednictwem innych, którzy przyjmą je jako swoje i zmienią w cel.

wnuczka obejmuje babcię

Bestiarium

1. LEWIATAN

Mityczny potwór morski, z wyglądu rybo-wąż, hipopotamo-krokodyl, słonio-ośmiornica. Monstrum. Jego macki oplatają ziemię.  Pożera wszystko co napotka, łamie wszelki opór. Budzi przerażenie już samym swoim ogromem. Jest  wcieleniem ślepej niszczącej siły, a zarazem archaicznej potężnej energii i woli. Jest też archetypem zła.

A równocześnie jego lśniąca wszystkimi kolorami tęczy skóra ma kiedyś w przyszłości stać się  jako baldachimem dla sprawiedliwych. Bo kiedy czas dobiegnie końca, Lewiatan ukorzy się przed najwyższym dobrem, w ostateczności okaże się tylko jednym zprzejawów boskiej mądrości i potęgi – ot, boską zabawką.

2. LEW

Innymi słowy: Król. Olśniewa grzywą i przeraża rykiem. Budzi lęk i budzi respekt. Za nim stado, harem lwic, a dalej żałosne wycie pokonanych rywali. Jest gwarantem porządku i hierarchii, konserwatywnego stanu rzeczy. Organizacji opartej na bezwzględnej sile, nie tolerującej odstępstw.

Małe lwiątka pod opieką matki bawią się w zabijanie gazeli – dla treningu. Tak jest i tak było zawsze. Tak też będzie. Gdy do władzy w stadzie dochodzi nowy lew (bo walka o przywództwo trwa nieustannie) zaczyna od pożarcia wszystkich młodych, dzieci poprzednika,  w ten sposób zyskuje bezwzględną uległość ich matek. Królewskie prawo jest przemocą, która nie zna litości ani współczucia

A przecież, myślę sobie tak: Jakże mały jest i słaby przy słoniu, jakże powolny przy zającu. Jak niewiele ma rozumu w porównaniu z każdą zwykłą małpą!

3. HIENA

Prawie nikt nie lubi hieny, bo ponoć żywi się głównie padliną (tak jakby tylko ona jedna!).

W dodatku ma szyderczy śmiech i ironiczny wyraz pyska.

A już na domiar złego – to samica dominująca: przywódcza, większa i mocniejsza od samca, co więcej pozwoliła sobie nawet – co za bezczelny wybryk ewolucji! – na wykształcenie z damskiej łagodniej łechtaczki  – penisa (biolodzy mówią: niby-penisa, ale nie odróżnisz bez dokładniejszych badań, czy to hien czy hiena).

Ten nikomu na nic niepotrzebny penis-niby-penis to przy porodzie prawdziwe narzędzie tortur i dla matki i dla dziecka. Heroiczna hiena płaci wysoką cenę za złamanie tradycyjnej hierarchii i aroganckie obnoszenie się z atrybutem męskości i męstwa.

4. SZCZUR

Zbyt inteligentny, aby cieszyć się dobrą sławą.

Przetrwa wszystko, bo nie jest wybredny i potrafi się dostosować. Wejdzie wszędzie i wniesie ze sobą złe powietrze, zarazę.

Ma futerko szare jak kot, rozmiary chomika i mógłby dać się oswoić, być głaskany, hołubiony, może nawet chodzić przy nodze jak pies, mógłby także służyć do obrony, bo ma silne zęby, zwinne łapy i wielką dzielność w niewielkim ciałku. Jednak jest z natury dziki, nieufny, niepodporządkowany. Żyje w pobliżu człowieka, lecz nie z nim. Nie spoufala się. Jest osobny. Jest samowolny i aspołeczny. Jest szkodnikiem.

Można zatem bezkarnie i bez wyrzutów sumienia poddawać go eksperymentom w laboratoriach – ileż cennych medykamentów, luksusowych kosmetyków i innych chemicznych/toksycznych produktów zawdzięczamy milionom torturowanych, zadręczonych i zakatowanych szczurów!

Świetnie się do tego nadaje, gdyż w swych reakcjach jest zadziwiająco podobny do nas, ludzi.

Czy dlaczego budzi odrazę?

5. SMOK, SKORPION, KRAB I INNE TAKIE

Smok podobno kiedyś był dinozaurem. Teraz czasami ukrywa się pod postacią jaszczurki. Zielonej maskotki. Żarłoczny, niezbyt rozgarnięty (nic dziwnego, że wyginął). Jeszcze tylko w chińskich rytuałach olśniewa majestatycznym pięknem, potęgą, kapie złotem.

(No i jest jeszcze na świecie Państwo Smoka, rządzi nim kolejny król-Smok, to Królestwo Bhutanu, niedostępnymi górami odcięte od zgiełku zachodniej cywilizacji, spokojnie z rozwagą pielęgnujące swoją smoczą kulturę. Od lat jest tam najwyższy na ziemi wskaźnik poziomu szczęścia.)

***

A skorpion miewa się dobrze. Od czasów prehistorycznych (kiedy był ogromny jak dinozaury) zminiaturyzował się i teraz malutki, podstępny, wszechobecny, potrafi hibernować w mrozie i przetrzymać najgorsze upały, bez szwanku znosi nawet promieniowanie radioaktywne. Nigdy nie wiesz, skąd się wynurzy i kiedy zaatakuje Cię, kąsając śmiertelnym jadem.

Jest taka starożytna opowieść o skorpionie:

Na lewym brzegu wielkiej rzeki wybuchł pożar, więc kto mógł ratował się ucieczką na prawy brzeg.

Skorpion, który nie umie pływać, prosił krokodyla, by przewiózł go na własnym grzbiecie.

– Nie – powiedział krokodyl – twój jad jest zabójczy, nie będę ryzykował życia.

– Ależ przecież Cię nie ukąszę! – odparł skorpion. I na wszystko, co święte przysięgał , że swojemu dobroczyńcy nie zrobi żadnej krzywdy.

Płyną zatem przez wielką rzekę, skorpion na grzbiecie krokodyla. Już niewiele metrów dzieli ich od brzegu, kiedy skorpion wbija swój jadowity kolec w kark krokodyla. Konając w męczarniach, krokodyl zdołał wykrztusić:

– Jak to? Przecież obiecywałeś!

Na co skorpion, tonąc wraz z nim, odparł:

– No cóż, jestem tylko skorpionem…

***

Krab z wyglądu przypomina skorpiona. Ten łagodny skorupiak posiada aż dziesięć nóg i potrafi poruszać się w przód, w tył oraz bokiem. To nie chroni go przed rybakami. Mimo że zwinny, krab nie jest uosobieniem wdzięku. Wdzięcznie natomiast prezentuje się na talerzu – jest smaczny, wytworny i pożywny. Kto wejdzie w posiadanie żywego kraba w celach kulinarnych (a jakichże by innych!) powinien na godzinę włożyć go do zamrażalnika, gdzie krab uśnie. Potem już można poddawać go wszelkiej obróbce, szczególnie termicznej.

***

Przypuszczam, że gdyby smoki nie wyginęły, serwowalibyśmy ich wykwintne mięso na kolację. Podejrzewam, że taki los raczej nie grozi skorpionom.  Jednak nie chcę wyciągać z tego żadnych wniosków.

 

Rzeczowo o coachingu część 2

Najlepszą znaną mi pozycją, przedstawiającą teoretyczne podstawy i naukowe uzasadnienia coachingu, jest książka Davida Rocka i Lindy J. Page, Fundamenty coachingu.  Powiem więcej – jest ona tak dobra, że bez wahania polecam ją każdemu, kto zamierza poważnie zapoznać się z tym tematem. Jedynym jej mankamentem jest coś, co paradoksalnie stanowi też jej największą zaletę: obszerność tekstu (polski przekład liczy 560 stron!), nieuchronny wynik rzetelnej prezentacji aktualnego stanu wiedzy.

Dlatego zamiast odsyłać Cię do tej „cegły” (którą skądinąd gorąco rekomenduję), w moim artykule zamierzam w sposób maksymalnie skondensowany i przystępny wskazać te empiryczne nauki i te ich odkrycia, które – jak sądzę – jednoznacznie uzasadniają praktykę coachingu jako działalności opartej na naukowych dowodach. Czytaj więcej